Foto: Tomasz BOCIAN Siedlar

(...) Kolejnym punktem programu [wystawy Open Close] był performance Marka Zygmunta, jego suki Tary oraz znanego muzyka Wojciecha Mazolewskiego. Podczas "spektaklu" ubrany na biało Zygmunt siedział w ratanowym fotelu i szkolił, a następnie karmił mięsno-chlebowymi kulkami bokserkę.
Gdy pies nie mógł już dosłownie patrzeć na surowe mięso zwrócił się ku obserwującej go publiczności. Mazolewski do performance przygotował przeszywający podkład dźwiękowy w myśl zasady "Rozdawałbym cukierki, ale wolę muzykę".

Anna Urbańczyk "Życie" (dodatek kulturalny) 27.09.200


Celem performance pt. "Stopień" jest przeprowadzanie działań w celu obserwacji zachodzących podczas nich zjawisk. Sprowokowane reakcji, które mogą pojawić się w trakcie i po zakończeniu akcji. 

     

        Na przeciwko siebie stają dwie formy. Człowiek i pies. Oboje znajdują się na jakimś stopniu rozwoju. Oprócz materialnej formy różnią ich również procesy mentalne dzięki którym postrzegają, rozumieją i rozwijają świat. "Stopień" to także publiczność dla której "panem" jest tworzący formy dźwiękowe muzyk. Tu też zachodzą reakcje. Nie jest to jednak tak oczywista zależność jak w przypadku karmienia pies-pan, lecz bardziej wysublimowany sposób oddziaływania na świadomość. Muzyk karmi ludzi muzyką.
Karmienie jest naturalną czynnością dla pana i psa. Tylko, że ja wiem, iż jedzenie można zdobyć na wiele sposobów. Pies nie. Mam wrażenie, że dla niego jedynym źródłem pożywienia jestem ja. W swojej ślepej wiernopoddańczej postawie pies nie posiada takich definicji jak zdrada, obraza etc. Ufa bezgranicznie mojej woli wierząc w jej sens. Podaję psu kulki mięsne. Wydaję polecenie nęcąc go nagrodą. On chętnie wykonuje moje polecenia. Głód (w charakterze nie znany człowiekowi, bo głód psa ma inne podłoże niż u człowieka) sprawia, że chętnie wykonuje on moje polecenia.
Co stanie się jednak, gdy pies nasyci się?

        Muzyk w myśl zasady "Rozdawałbym cukierki, ale wolę muzykę" odtwarza dźwięki. Są to kompozycje aranżowane i miksowane z gotowych elementów. Na poziomie psa, muzyka jest tylko zbiorem dźwięków. Dla człowieka to pewna sfera działalności aktywująca stany emocjonalne. Muzyk mógłby dotrzeć do ludzi w ten sam sposób jak pan do psa. Dając im łakocie. On wybiera jednak działanie na wyższym poziomie niż jak to ma miejsce w relacji pan - pies. Rozdaje ludziom muzykę. Przez proces karmienia pan i pies wchodzą w interakcję. W taką samą jak muzyk z publicznością. Jedyną różnicą w tej sytuacji jest stopień rozwoju.
Co zrobią ludzie kiedy nasycą się (głośność i rodzaj emitowanych dźwięków)?

        Pies skupia całą swoja siłę woli na tym, by zdobyć jedzenie. Patrzy na Pana i próbuje wpłynąć na niego szczekaniem. Jedzenie może dać mu tylko Pan. Lecz jest to ułuda której ulega pies, gdyż jedzenie może zdobyć przecież sam inny sposób. Zdaje się jednak, że pies tego nie wie. Uwaga widzów skupiona jest na karmieniu psa. Na procesie w którym sami nie biorą udziału. Muzyk działając obok próbuje odwrócić uwagę widzów od procesu karmienia. Podczas performance okazuje się, że relacje artysta- obserwator oraz pan - pies nie są już autonomicznymi zdarzeniami, ale składową szerszego modelu.
Kto pierwszy przerwie proces. Pan, pies, publiczność...?

  
Kadry Video: Maciej Mazur

        Jestem ubrany na biało. W ten sposób sygnalizuję swoją pozycję "sędziego i kapłana". Staram się obiektywnie oceniać to co sprowokowałem.
Przystępując do performance "Stopień" zadaję sobie szereg pytań. Jeszcze nie definiuję do czego posłużą mi odpowiedzi. Może ważne jest to, że zarówno odpowiedzi jak i pytania pojawiają się również po drugiej stronie...

Marek Zygmunt                

main page