"Oczekując na Mahometa" / "Expecting Mahomet"
2007
Zestaw pięciu fotografii. Wydruk komputerowy c-print. Edycja 5.

...

...
 

Cztery z pięciu fotografii wykonane zostały w Londynie. W miejscach, gdzie stali ludzie oczekujący na środki komunikacji publicznej, które wysadzono w zamachach terrorystycznych 7 lipca 2005 roku. Wielka Brytania i Hiszpania to dwa kraje europejskie, które doświadczyły zamachów terrorystycznych po nowojorskim 11 września. Wielokulturowy Londyn okazał się miejscem gdzie nie zaistniał dialog, lecz napięcie między różnymi wizjami świata.
Główna fotografia wykonana została na lotnisku Okęcie w Warszawie. Jezus i Budda, którzy oczekują przybycia Mahometa trzymają kartkę z jego imieniem.

W pracy pt." Expecting Mahomet."stawiam tezę, w której świat globalnej jedności oparty będzie na współistnieniu kultur. Poszanowaniu wszystkich wartości rasowych, etnicznych, religijnych. Jednak do tej pory trwa dysonans w rozwoju cywilizacyjnym różnych jego częściach. Bogata Europa, Ameryka Północna i Australia oraz goniąca ją Azja stawiane są w opozycji do krajów arabskich, w których bieda i zacofanie powiązane są z fundamentalizmem religijnym.

W koncepcji pracy wizerunki Buddy i Jezusa uosabiają kulturowe miejsce krajów zachodnich. Mahomet (którego wizerunek nie pojawia się - czego zabrania koran) jest natomiast przedstawicielem świata bliskiego wschodu. Tytułowe oczekiwanie ma zakończyć się połączeniem tych światów. Ich zjednoczeniem. Dojściem do kulturowej i cywilizacyjnej jedności mieszkańców ziemi. Jezus i Budda czekają na Mahometa na lotnisku, co oznacza, że Mahomet przyleci samolotem. W kontekście aktów terrorystycznych w Ameryce z użyciem samolotów oraz ataków 7 lipca 2005 w Londynie, sposób w jaki Mahomet dołączy do oczekujących na niego nabiera szczególnego znaczenia.

Praca łączy ze sobą znaki i kody kulturowo-cywilizacyjne. Komentuje sytuację międzynarodową i międzykulturową nie obrażając uczuć religijnych. Pozostawiając duże pole do przemyśleń na temat kondycji i współczesnego świata.

...

...
....

"Oczekując na Mahometa" / "Expesting Mahomet" było pokazywane:

"Artist In Wonderland" wystawa sztuki współczesnej - 27.10 - 16.12.2007 Gdynia [link]
4 Międzynarodowy Festiwal Sztuki Wizualnej Inspiracje - 13. 03-16.03.2008 Szczecin [link]
VI Biennale Fotografii - 08.05-07.06.2009 Poznań [link]
"Moc Sztuki" wystawa prac Warmińsko-Maurskiego Towarzystwa Zachęty Sztuk Pięknych - 12.05-27.09.2009 [link]


O Pracy "Oczekując na Mahometa" / "Expesting Mahomet" Piotr Miazga. 2008

Słowo islam w języku arabskim oznacza poddanie się Bogu , misjonarze muzułmańscy wywodzą często słowo islam od słowa "salam" - pokój. Fragmenty koranu głoszą : "Zaprawdę; Bóg nie miłuje najeźdźców! I zabijajcie ich, gdziekolwiek ich spotkacie, i wypędzajcie ich, skąd oni was wypędzili"
"Bóg nie zabrania wam, abyście byli dobrzy i sprawiedliwi względem tych, którzy was nie zwalczali z powodu religii ani nie wypędzali was z waszych domostw. Zaprawdę, Bóg miłuje ludzi sprawiedliwych!" Za sprawą dżihadystów którzy w imię "świętej wojny" przeprowadzali zamachy bombowe Islam jest bardzo daleki od wypracowania dialogu z resztą świata. O takim dialogu, a raczej jego braku mówi Marek Zygmunt w pracy pt. Oczekując na Mahometa". Fotografuje dwóch mężczyzn przebranych za Jezusa Chrystusa utożsamiającego tu Chrześcijaństwo i jednocześnie kulturę i tradycję świata zachodniego oraz Buddę będącego symbolem filozofii i kultury dalekiego wschodu. Cztery z pośród pięciu zdjęć wykonane zostały w miejscach zamachów bombowych w 2005 roku w Londynie. Są to peron, stacja metra, przystanek autobusowy, dworzec kolejowy. "Jezus" i "Budda" stoją na nich w oczekiwaniu. Na kogo? Tego dowiadujemy się z piątego zdjęcia. Na tym największym fotogramie (300 x 120 cm) tych dwoje stoi na pustym dworcu lotniczym trzymając kartkę z imieniem Mahometa. Czas pokaże, że się go nie doczekają, a jeśli tak to czy będzie to taki Mahomet którego ujrzeć by sobie życzyli. Mahomet w tych miejscach zjawi się w postaci chaosu, ognia, bólu i cierpienia niewinnych ludzi. Zniszczenie jest jedyną formą rozmowy w którą także po "11 września" weszły kraje chrześcijańskie. Ciężko dzisiaj rozróżnić gdzie jest prawda , a gdzie fałsz. Jedni walczą o dobre imię , inni o pokój. Jedni drugim chcą pokazać , że nikt nie będzie wchodził im butami w życie. Cały czas oddalamy się od siebie , każdy atak terrorysty, każda wystrzelona rakieta powoduje, że czas oczekiwania niezmiernie się wydłuża.

Znamienne jest to , że to Chrześcijanie i Buddyści czekają na Islamistów. To oni według Marka Zygmunta pierwsi wyciągają rękę pokoju. Stoją w miejscach które mogłyby być dla nich miejscami uświęconymi śmiercią niewinnych, a co za tym idzie przyczółkami do kontrataku. Na szczęście tak nie jest , Świat fotografa nie przypuszcza kontrataku, jest pełen nadziei i spokoju. Z drugiej strony zastanawiające jest także to , że na zdjęciach czeka tylko "Jezus" i "Budda" , ludzie którzy ich otaczają , zdają się ich nie zauważyć. Nie wiadomo , czy jest to celowy zabieg czy nie. Ewentualna obojętność tłumu może także wskazywać, na brak zainteresowania ludzkim pojednaniem. Dzisiejsze "ja" może być ważniejsze od jutrzejszego "my". Wszakże pęd za swoim Ja i obojętność dla drugiej osoby w dzisiejszych czasach jest bardzo popularne. Niby idziemy do przodu , ale cały czas po trupach, nie patrzymy pod swoje nogi, a już trudno jest wymagać abyśmy się rozglądali na boki, o zatrzymaniu się i kontemplacji nad swoim życiem nie ma mowy.
Przebranie mężczyzn wobec tłumu może być nieudaną formą zwrócenia uwagi na dzisiejsze problemy. Wystawia na śmieszność, mężczyźni przypominają ulicznych mimów którym nic innego w życiu nie pozostaje jak stać i udawać tego kim się nie jest, lub kim by się chciało być. Jakby nie patrzeć wiemy, że wybór miejsc do fotografii jest podyktowany zdarzeniami które się na nich odbyły, nietrudno skojarzyć, że przystanki służą do przyjazdu i odjazdu pasażerów. Dziś wiemy, że Mahomet na razie nie przyjedzie, ale mimo to można zapytać czy przyjdzie taki czas kiedy cała "Trójka" połączona dialogiem odjedzie w stroną wspólnej jasnej przyszłości.

Autor w swoich zdjęciach stawia na prostotę kadru. Imituje czystą inwentaryzację miejsc. Pokazuje je w ten sposób aby było można jak najłatwiej je rozpoznać i zidentyfikować. Z łatwością rozpoznajemy londyński przystanek autobusowy za sprawą czerwonych piętrowych autobusów, także londyńskie metro jest bardzo mocno podkreślone, gdyż oczekujący stoją pod tablicą która wyświetla kierunek jazdy w stroną największego londyńskiego portu lotniczego. Mimo dokumentacyjnych elementów sceny są jak najbardziej zaaranżowane . Nie podlega wątpliwości , że "Jezus" i "Budda" są z innego świata. Przebrania bardzo mocno i wyraźnie odcinają ich od tłumu przechodniów. Nawet jeśli stoją daleko i są zasłaniani przez innych ludzi jesteśmy w stanie ich odnaleźć na zdjęciu. Sprawie to kolor ich strojów, tak mocno odcinający się od reszty kadru. Siłą fotografii jest unikalność wyrazy tego medium. W zdjęciach Marka Zygmunta forma gra drugą rolę, ważniejszy jest koncept. Fotografia pomaga mu tylko w pokazaniu problemu. Nic nie stoi na przeszkodzie aby ten sam pomysł zrealizować za pomocą instalacji, malarstwa, czy video. Dlaczego więc zdecydował się na fotografię?

 

main page